Znany pisarz przeżył koszmar w PKP. "Na naszych oczach zmarł"
W weekend Polskę zalała potężna fala upałów. Stacja meteorologiczna w Słubicach odnotowała w niedzielę rekordową temperaturę powietrza w naszym kraju – 40,5 stopnia Celsjusza. Poprzedni rekordowy odczyt został odnotowany w lipcu 1921 r. na Opolszczyźnie. Było to 40,2 stopnia Celsjusza. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydał ostrzeżenia drugiego i trzeciego stopnia, a Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało SMS-owy alert z zaleceniem unikania słońca i aktywności fizycznej na zewnątrz.
Tak ekstremalne temperatury spowodowały poważne utrudnienia na kolei. Pasażerowie skarżyli się na ogromne opóźnienia, sięgające nawet ponad trzech godzin, do tego, nawet w nowoczesnych pociągach, miałaa nie działać klimatyzacja, a temperatury w wagonach przekraczały 40 stopni Celsjusza.
Żulczyk przeżył koszmar w PKP
W te dni na podróż pociągiem zdecydował się znany polski pisarz, Jakub Żulczyk. Na trasie Warszawa – Berlin był świadkiem tragicznego zdarzenia. Pies jego współpasażera zdechł na ich oczach.
"Wczoraj, w pociągu Warszawa – Berlin do naszego przedziału dosiadł się facet z psem, ośmioletnim buldogiem. Dosiadł się w Poznaniu. Po czterdziestu minutach pies na naszych oczach zmarł. Najpierw zwymiotował, potem dostał drgawek, i tyle. Próbowaliśmy go reanimować, potem zmieniła nas pani z przedziału obok, która okazała się pielęgniarką. Konduktor przez radiowęzeł zapytał, czy na pokładzie jest weterynarz. Przybiegła jakaś dziewczyna, na widok psa wyszeptała tylko: "k*wa, ja jestem tylko technikiem, myślałam że on jest odwodniony". Facet wysiadł w Świebodzinie, próbował tam pewnie zadzwonić po pogotowie weterynaryjne, ale było już myślę po frytkach. Nie widziałem nic smutniejszego niż ten biedny, zapłakany gość wynoszący z pociągu swojego martwego psa" – czytamy w poście pisarza.
"Może to wina kolei; w przedziale było, oceniam to jako doświadczony sauniarz, grubo powyżej czterdziestu stopni. Dość powiedzieć, że wysiadając na peronie w Berlinie gdzie było 39 stopni poczułem ulgę, że jest chłodniej. Może też ten facet nie powinien w taką pogodę podróżować z psem który miał osiem lat i nadwagę. Nie wiem czy rozstrząsanie tego ma większy sens. Wiem, że jeśli ktoś mówi że za dzieciaka takie upały były normalne jest zwyczajnie pier****ty" – skwitował Żulczyk.